Strona główna
W obiektywie
Caritas Parafialny Zespół
Ministranci
Nabożeństwa
Biuro parafialne
Budowa
Nasz Patron
Cmentarz - Regulamin
Modlitwy
Światowy Dzień Młodzieży w Parafii
Komunikaty Kurialne
Ogłoszenia duszpasterskie
Z prasy
- List o zagrożeniach wiary
- Przeciw wolności i demokracji Strategia polityczna lobby LGTB w Polsce i na świecie: cele, narzędzia, konsekwencje
- Zagrożenie tabletką "dzień po"
- Finansowe mity o Kościele
Nie do wiary
Z prasy

Żyjemy w świecie mitów dotyczących finansów Kościoła katolickiego, rozpowszechnianych przez tych, którzy chcą na różny sposób niszczyć jego wizerunek Nie ma „kominów płacowych" proboszczów, sytuacja materialna polskich parafii jest coraz trudniejsza, księża płacą podatki, i to niemałe, a szacując finansowe zaangażowanie instytucji i wspólnot kościelnych na rzecz społeczeństwa i państwa, można mówić o miliardach. Takie wnioski płyną z ogłoszonego wczoraj w Warszawie raportu pt „Finanse Kościoła katolickiego w Polsce".


Cały system finansowania posługi Kościoła opiera się w zdecydowanej większości (ok. 80 proc.) na dobrowolnych ofiarach wiernych, składanych czy to na tacę, czy towarzyszących intencjom mszalnym, sakramentom czy kolędzie. To ma wielką wartość, gdyż szczodrość wiernych świadczy o ich utożsamianiu się z Kościołem i odpowiedzialności, zarówno w wymiarze placówek duszpasterskich, jak i działalności społeczno-charytatywnej. Wystarczy wspomnieć choćby kościelną Caritas, która jest największą instytucją pozarządową działającą w Polsce. 
- Wspieranie parafii buduje odpowiedzialność wiernych za Kościół lokalny, za diecezję. Podstawowym filarem finansowania Kościoła jest zatem ofiara, drugim jest ewentualna działalność gospodarcza - mówił w czasie prezentacji raportu KAI ks. prof. Dariusz Walencik, ekspert Kościoła w sprawach finansowych.
- Trzecim powinny być zdrowe relacje między Kościołem a państwem, także w zakresie finansowania działań, w których uczestniczy Kościół i samorząd - dodał.
Myliłby się ktoś, kto sądziłby, że sytuacja materialna polskich parafii jest bardzo dobra. Pogłębiający się kryzys sprawił, że jest dokładnie odwrotnie. „W większości parafii tylko bieżące koszty utrzymania leżą w zasięgu ich możliwości, natomiast remonty wymagają już dodatkowych zbiórek bądź innych źródeł finansowania", czytamy w ogłoszonym wczoraj raporcie. Warto podkreślić, że wpływy z parafii służą także utrzymaniu całej kościelnej struktury oraz różnorodnych dzieł społecznych, edukacyjnych i charytatywnych prowadzonych przez Kościół. To na parafiach i wiernych spoczywa ciężar utrzymania diecezjalnej administracji, księży biskupów, seminariów duchownych czy domów dla księży emerytów. Tą drogą do diecezji oraz na inne ogólnokościelne cele przeznaczanych jest ok. 15-20 proc. przychodów każdej parafii. - Mówiąc o finansach Kościoła w Polsce, nie można nigdy stosować zasady wspólnego mianownika, jednakowego dla wszystkich miejsc w naszym kraju - podkreślił obecny na prezentacji raportu ks. kard. Kazimierz Nycz, metropolita warszawski.
Opodatkowane duszpasterstwo
Ogłoszony wczoraj raport obala mit ogromnych zarobków księży i rzekomego niepłacenia przez nich podatków. Według wyliczeń KAI kapłani z pracy duszpasterskiej otrzymują dochody średnio od 1,5 do 2,5 tyś. złotych. Ale rozpiętość jest tu duża. Najtrudniejsza sytuacja jest na małych wiejskich parafiach, gdzie kapłan potrafi zarabiać jedynie 800 złotych. Co drugi ksiądz jest zatrudniony w szkole jako katecheta, najczęściej nie na pełny etat, i otrzymuje za to kilkaset złotych. Biorąc zatem pod uwagę, że przeciętne wynagrodzenie w sektorze przedsiębiorstw w Polsce wg GUS wynosi ok. 3,6 tyś. zł, widać, że zarobki księży plasują się poniżej tej średniej. Kłamstwem, niestety często powtarzanym min. przez niektórych polityków, jest to, że Kościół nie płaci podatków. Otóż płaci! Na dodatek Polska jest jedynym krajem w Europie, gdzie duchowni są opodatkowani z przychodów od posług stricte duszpasterskich. Od księży z parafii pracujących w duszpasterstwie urząd skarbowy wylicza zryczałtowany podatek dochodowy, biorąc za podstawę liczbę mieszkańców w parafii i miejsce jej położenia. I nie jest ważne, że np. 1/5 mieszkańców może zupełnie nie mieć kontaktu z parafią, a część może być nawet niewierzących. Przykładowo w największych parafiach proboszcz może płacić blisko 1400 zł, a wikary ponad 460 zł podatku kwartalnie. Oprócz tego kapłani, siostry zakonne i zakonnicy zatrudnieni na etacie (np. jako katecheta, wykładowca) płacą podatek dochodowy i ZUS tak jak inni pracownicy. Jeśli instytucje kościelne prowadzą jakaś działalność gospodarczą, również ją rejestrują i płacą takie same podatki jak inne podmioty gospodarcze. Do tego dochodzi podatek od nieruchomości, chociaż zwolnione są z niego np. nieruchomości niemieszkalne (np. budynek Kościoła czy cmentarz).
Zyskuje państwo
Ostatnio za sprawą wypowiedzi premiera Tuska pojawiło się wiele nieporozumień, jeśli chodzi o finansowanie Kościoła przez państwo. Prawda jest taka, że państwowe dotacje na rzecz Kościołów mają w Polsce nieporównywalnie mniejszy wymiar niż w jakimkolwiek przeciętnym kraju europejskim. Warto w tym miejscu przypomnieć zapowiedź jednostronnej likwidacji przez rząd Funduszu Kościelnego, który jest formą rekompensaty za przejęte w 1950 r. przez państwo nieruchomości. Miał on być zasilany z dochodów uzyskiwanych z zagarniętych dóbr ziemskich. Zdaniem ks. prof. Dariusza Walencika, przez lata wysokość budżetu Funduszu Kościelnego była nieoszacowana. Powinien on być obecnie zasilany dochodami z 90 tyś. ha nie zwróconych dotąd Kościołowi. Średni dochód z tzw. hektara przeliczeniowego w 2010 r. to 2278 złotych. Okazuje się zatem, że sprawiedliwa kwota zasilająca Fundusz co roku powinna wynosić nie 89 mln, ale ok. 200 milionów.
Obecne władze bardzo chętnie mówią o rzekomym oszczędzaniu na Kościele. To chwyt propagandowy i polityczny, bo w rzeczywistości zaangażowanie Kościoła katolickiego na rzecz społeczeństwa i państwa można oszacować na miliardy złotych. „Instytucje i wspólnoty Kościoła prowadzą mnóstwo kosztownych dzieł charytatywnych bądź edukacyjnych. Kościół jest największym kustoszem dóbr kultury. Gdyby państwo miało samodzielnie prowadzić te zadania, kosztowałoby to miliardy złotych rocznie", czytamy w raporcie.
Podajmy choć jeden przykład. Pomoc materialna i finansowa na rzecz społeczeństwa, jaką rocznie świadczy Caritas Polska i jej diecezjalne oddziały, warta jest niemal pół miliarda złotych. Równie znaczący jest wkład w działalność na rzecz społeczeństwa zakonów żeńskich i męskich. Wczoraj w czasie prezentacji raportu ks. prof. Dariusz Walencik zwrócił uwagę, iż środki, jakie państwo przeznaczyło w 2010 r. na wsparcie różnorodnych dzieł realizowanych przez instytucje Kościoła katolickiego w Polsce, w sumie wyniosły 492 mln 615 tyś. złotych. Mniej więcej tyle warta była pomoc finansowa i materialna udzielona potrzebującym przez samą tylko Caritas. Gdyby nie kościelna organizacja charytatywna, pomocy tej musiałoby udzielić potrzebującym państwo, podejmując różne działania z zakresu opieki społecznej. To ukazuje, kto naprawdę jest tu petentem, państwo czy Kościół. - Kościół mobilizuje społeczeństwo do odpowiedzialności za dobro wspólne. Bardzo często kościelne ruchy czy stowarzyszenia są to najprężniej działające małe wspólnoty w środowiskach lokalnych - podkreśla ks. Zbigniew Sobolewski, sekretarz Caritas Polska. - Kościół uaktywnia potencjał obywatelski - dodaje. 

Sławomir Jagodziński Współpraca Agnieszka Gracz
(Nasz Dziennik 28.02.2012 r.)

Cały raport dostępny pod adresem: http://ekai.pl/media/szuflada/RAPORT_KAI_01.03.pdf

Przeciw wolności i demokracji 
Strategia polityczna lobby LGTB w Polsce i na świecie: cele, narzędzia, konsekwencje

Przedstawiamy Państwu raport, w którym prześledziliśmy cele, strategię i praktykę działania środowisk homoseksualnych w Polsce i na świecie. Pokazujemy w nim między innymi wzory postępowania ruchu LGBT wypracowane jeszcze w latach 80. na Zachodzie, które do dziś silnie wpływają na sposoby działania tych grup, tak na świecie, jak i w Polsce. W wypowiedziach działaczy homoseksualnych i sprzyjających im polityków często pojawia się argument, że Polska musi spełnić ich żądania prawne, aby dogonić Europę, gdzie te postulaty już podobno zrealizowano. Z naszej analizy stanu prawnego w innych krajach wynika, że mimo sporych sukcesów w zakresie zmiany prawodawstwa dotyczącego związków partnerskich czy adopcji, realizacja tych postulatów nie jest wcale zjawiskiem powszechnym. Na Litwie uznano nawet, że postulaty środowisk homoseksualnych szkodzą społeczeństwu i prawnie zabroniono ich podnoszenia. Z badań przeprowadzonych na zlecenie Fundacji Mamy i Taty w okresie kampanii medialnej wokół Europride wynika, że dzięki intensywnej promocji imprezy środowiskom homoseksualnym udało się doprowadzić do chwilowego wzrostu poparcia dla swoich postulatów także przez obywateli z grup uważanych za konserwatywne: osób starszych oraz mieszkańców wsi i małych miast. Choć badania CBOS-u, które omawiamy, nie wskazują, aby postulaty ruchu homoseksualnego miały poparcie większości Polaków, to ich obecność w przestrzeni publicznej i kulturze masowej jest bardzo istotna - działa tu metoda wzorowana na schemacie opisanym na początku naszego raportu. Organizacje homoseksualne, takie jak Kampania Przeciwko Homofobii, skutecznie przedstawiają homoseksualistów jako ofiary opresywnego społeczeństwa, które są prawnie dyskryminowane. Istotną część raportu poświęciliśmy na analizę prawnej sytuacji osób homoseksualnych w Polsce i z pełną odpowiedzialnością możemy napisać, że taki opis obecnego stanu nie jest uzasadniony.

W naszej ocenie cele lobby homoseksualnego na najbliższe lata to: 
1. dążenie do penalizacji tzw. mowy nienawiści ze względu na orientację seksualną, 
2. wprowadzenie do szkół tzw. edukacji seksualnej uwzględniającej poglądy ideologów LGBT na kwestię orientacji seksualnej, 3. zrównanie związków partnerskich z małżeństwem, 
4. przyznanie parom homoseksualnym prawa do nieograniczonej adopcji dzieci. 
5. zaostrzenie walki z ludźmi, środowiskami i instytucjami nie zgadzającymi się z poglądami środowiska LGBT i wyrażającymi publicznie swój sąd w tej sprawie.

Oczywiście działacze ruchów LGBT zaprzeczają powyższemu zestawieniu, ale w świetle doświadczeń z Europride i rozbieżności pomiędzy początkowymi deklaracjami według których manifestacja miała być imprezą rodzinną i ostatecznym przyznaniem, że jest to przede wszystkim impreza polityczna należy również takie wypowiedzi traktować z dużym dystansem. Ze względu na sprzyjający obecnie klimat polityczny i coraz częstsze deklaracje niektórych polityków dojdzie najprawdopodobniej do przyspieszenia realizacji celów ruchów LGBT i radykalizacji postulatów. Widać już pierwsze symptomy przejścia od dotychczasowej strategii drobnych kroków i dialogu do strategii walki. Kto uważa, że to czarny scenariusz może z łatwością znaleźć informacje na temat konsekwencji realizacji postulatów LGBT w krajach, które ruch homoseksualny uznaje za wzorcowe w kwestii realizacji swoich pomysłów. Opisujemy te przypadki na ostatnich stronach raportu. Nie jest to niestety obiecywany raj na Ziemi, ale raczej sytuacja, w której dominuje jak pisze brytyjska pisarka Melanie Phillips - atmosfera zastraszenia, w której mniejszości mogą żądać specjalnego traktowania, zaś każdego kto by owych żądań nie akceptował, obwołać bigotem, zniszczyć karierę, a nawet wsadzić do więzienia.

Strategia globalna LGTB

Cel - akceptacja i afirmacja, skutek - ograniczenie wolności 
W 1987 r. w USA czasopismo dla homoseksualistów "Guide Magazine" opublikowało zasady, jakie powinni stosować homoseksualiści, aby zaistnieć w mediach i uczynić swój program przekonującym dla heteroseksualistów. Współautorem tekstu był Marshall Kirk (1957 - 2005) amerykański badacz genealogii. Streszczony w artykule program rozwinął w opublikowanej w 1989 r. książce pt. "Po balu. Jak w latach 90. Ameryka pokona swój strach i nienawiść wobec gejów. Sformułowana przez Kirka strategia choć opisywana jako amerykańska - była i jest realizowana przez grupy i aktywistów LGTB na całym świecie, a od kilku lat także intensywnie w Polsce. Głównymi narzędziami realizacji tej strategii są media oraz zmiany prawne. Celem jest doprowadzenie do społecznej akceptacji i afirmacji homoseksualizmu. Skutkiem zaś, coraz śmielsze próby wykluczania a w konsekwencji także prześladowania inaczej myślących. Przedstawiamy główne zasady strategii opisanej w "Guide Magazine. Jest to streszczenie artykułu jaki opublikował dziennik Rzeczpospolita. 

Podstawa sukcesu: znieczulić opinię publiczną
 () Na początku dążymy do znieczulenia publiczności i niczego więcej. Nie możemy oczekiwać pełnego "dowartościowania" czy "zrozumienia" homoseksualizmu przez zwykłych ludzi (...). Chodzi o to, aby ułatwić im spoglądanie na homoseksualizm z obojętnością, a nie z żywym zaangażowaniem. Byłoby najlepiej, gdyby zwykli ludzie zauważali różnicę w preferencjach seksualnych w ten sam sposób, w jaki zauważają fakt, że można mieć różne ulubione smaki lodów albo dyscypliny sportu. Ona lubi truskawkowe, ja wolę waniliowe, on interesuje się baseballem, ja piłką nożną. Nie ma problemu. Darujcie sobie przekonywanie mas, że homoseksualizm to coś dobrego. Ale jeśli tylko potraficie sprawić, by pomyślały, że to coś innego i wzruszyły ramionami, to właściwie już wygraliście bitwę o prawa. Aby dojść do etapu wzruszenia ramionami, homoseksualiści muszą przestać uchodzić za tajemniczych, obcych, godnych potępienia i idących wbrew ogółowi. Aby zmienić taki obraz homoseksualistów niezbędna jest wielka kampania społeczna. Główne jej filary opisujemy na kolejnych stronach.

O gejach często, głośno i wszędzie gdzie się da 
Stoi za tym prosta zasada: niemal każde zachowanie zaczyna wyglądać normalnie, jeśli stykasz się z nim dość często w swoim bliskim otoczeniu. To, czy ktoś zaakceptuje nowe zachowanie, będzie zależeć od tego, ilu jego znajomych to robi lub akceptuje. Żeby stłumić przewrażliwienie na punkcie homoseksualizmu, konieczne jest, aby wiele osób poruszało ten temat w sposób neutralny lub życzliwy. Nieustanne mówienie o nim tworzy wrażenie, że opinia publiczna jest przynajmniej podzielona i że istotny jej segment akceptuje lub wręcz praktykuje homoseksualizm. Na wczesnym etapie kampanii nie powinno się szokować i odpychać mas przez pokazywanie zachowań homoseksualnych jako takich. Należy unikać obrazów czynności seksualnych, a prawa homoseksualistów niech będą sprowadzone do abstrakcyjnej kwestii społecznej.

Wykorzystać film i telewizję, atakować Kościoły 
Media wizualne - film i telewizja - to najpotężniejsze środki budowy wizerunku w cywilizacji zachodniej. Homoseksualiści w show biznesie są najlepszą ukrytą bronią w walce o znieczulenie głównego nurtu opinii. Stopniowo wprowadza się postacie i tematy gejowskie do filmów i programów. Opinia publiczna jest jednym ze źródeł wartości uznawanych przez ogół, drugim są instytucje religijne. Homoseksualiści podejmują dwa rodzaje działań na rzecz osłabienia ich potępienia przez osoby głęboko wierzące. - Po pierwsze, akcentują poparcie dla homoseksualizmu ze strony bardziej umiarkowanych Kościołów, formułują teologiczne wątpliwości co do interpretacji Pisma Świętego, wskazują na przypadki nienawiści i niekonsekwencji. - Po drugie, podkopują moralny autorytet Kościołów, przedstawiając je jako przestarzały zaścianek, nienadążający za czasami oraz najnowszymi osiągnięciami psychologii.

Moralnie niewinna ofiara, a nie agresywny rywal 
Z homoseksualistów należy uczynić ofiary potrzebujące ochrony, aby heteroseksualiści odruchowo byli skłonni przybrać rolę obrońcy. Nie wolno pokazywać tego środowiska jako silnej i pewnej siebie grupy promującej niekonformistyczny i wypaczony sposób życia. Kampania geja-ofiary stosuje symbole, które obniżają w opinii publicznej poczucie zagrożenia, osłabiają jej mechanizmy obronne i wzmacniają wiarygodność roli ofiary. Twarzami są uroczy młodzi ludzie, osoby starsze oraz atrakcyjne kobiety. Opinia publiczna ma słyszeć, że osoby homoseksualne to ofiary swojego losu gdyż nie miały wyboru i nie mogły uznać bądź odrzucić swoich preferencji seksualnych. Przekaz musi brzmieć tak jak to geje widzą ze swojej perspektywy urodziliśmy się gejami, tak jak wy urodziliście się heteroseksualni, czarni, biali, inteligentni, dobrze umięśnieni. Nikt nigdy nas nie uwiódł ani nie omamił. Nigdy nie dokonaliśmy wyboru w tej kwestii i nie jesteśmy moralnie winni.

Ofiary losu i społeczeństwa, dramatyczne historie 
Osoby występujące w kampanii powinny być prawe i przyzwoite, miłe w obyciu i godne uznania wedle zwyczajnych standardów, całkowicie niewyróżniające się wyglądem - jednym słowem, nierozróżnialne od heteroseksualistów, do których homoseksualiści chcą dotrzeć. Po spełnieniu tego warunku osiąga się pożądany przekaz: "Ci ludzie są ofiarami losu, a to samo mogło i mi się przytrafić". Drugi w tej kampanii przekaz to wątek homoseksualistów jako ofiar społeczeństwa. Skoro heteroseksualna większość nie uznaje cierpienia, jakie czyni osobom homoseksualnym, należy jej to pokazać. Zdjęcia pobitych homoseksualistów, udramatyzowane opowieści o niepewności swego miejsca pracy i dachu nad głową, o odbieraniu prawa do opieki nad partnerem lub dzieckiem oraz o publicznych upokorzeniach.

Prawa człowieka przeciw wolności sumienia 
Kampania gejów - ofiar społeczeństwa, która zachęca heteroseksualistów do ochrony homoseksualistów, musi też dostarczyć im argumentów uzasadniających ich nowo nabytą opiekuńczość. Mało kto jest bowiem gotów bronić otwarcie homoseksualizmu jako takiego. Zatem środowisko homoseksualne nie domaga się bezpośredniego wsparcia dla praktyk homoseksualnych. Głównym wątkiem staje się walka z dyskryminacją. Wolność słowa, wolność zgromadzeń, wolność zrzeszania się, prawo do sprawiedliwego procesu i powszechna ochrona prawna - takie problemy uwypuklają kampanie LGTB. Dlatego tak ważne stało się podczepienie sprawy homoseksualistów do powszechnie akceptowanych standardów prawa i sprawiedliwości (prawa człowieka). Heteroseksualni obrońcy gejów muszą mieć bowiem przekonującą odpowiedź na moralne argumenty ich przeciwników. Krytycy LGTB często wyrażają swoją dezaprobatę odwołując się do dogmatów religijnych. Tę argumentację obrońcy homoseksualistów odpierają odwołaniem się do zasad humanitarnych i praw człowieka.

Piękni, zwyczajni, mądrzy geje i gwiazdy show biznesu 
Gej-ofiara budzi współczucie i zrozumienie, gdy jest przedstawiony jako przeciętny człowiek (w Polsce np. kampania: Niech nas zobaczą przyp. M&T). Ale kampania musi też zrównoważyć coraz silniejszy opór. Przełamuje się go przedstawianiem homoseksualistów jako wybitnych osób. W filmach i programach TV promuje się głównie honorowy poczet gejów i biseksualistów, którymi mieli być Sokrates, Szekspir, Aleksander Wielki, Michał Anioł, Walt Whitman, Safona i inni. Jak pisze Marshall Kirk () lista jest stara, ale wciąż szokuje heteroseksualną Amerykę. W krótkim czasie zręczna i bystra kampania medialna może przemienić wspólnotę gejowską w matkę chrzestną cywilizacji zachodniej. Równolegle homoseksualiści nie zapominają o budowaniu sobie publicznego poparcia ze strony gwiazd show-biznesu i polityki, które wypowiadają się o nich ciepło w palecie opinii od akceptacji do afirmacji.

Zmieszać z błotem, wzbudzić poczucie winy i wstyd 
Na późniejszym etapie kampanii, gdy już przekaz gejowski spowszednieje, nadchodzi czas, aby rozprawić się z przeciwnikami. Jak pisał bez ogródek Marshall Kirk trzeba ich zmieszać z błotem. Cel takiego działania jest dwojaki: . Zastąpić społeczną, pewną siebie, krytykę homoseksualizmu, wstydem i poczuciem winy, homofobią. . Sprawić, by krytycy wyglądali tak paskudnie, że przeciętny obywatel będzie chciał się od nich trzymać z daleka. Aby to osiągnąć opinii publicznej pokazuje się zdjęcia bluzgających homofobów, którzy mają cechy i poglądy budzące niechęć i strach zwyczajnych ludzi. Mogą to być zdjęcia np. w Polsce skinheadów lub wszechpolaków opowiadających o "pedałach", których chętnie by pobili; księży lub dewotów śliniących się w nienawiści tak, że wyglądają zarazem komicznie i niezdrowo. 

Elementem oczerniania przeciwników w Polsce jest przygotowywany przez KPH Raport o homofobicznej mowie nienawiści językiem nienawiści mówi wg autorów nawet Donald Tusk. To dobra ilustracja taktyki środowisk promujących homoseksualizm. Za dyskryminację biorą słowa każdego, kto ma alternatywny punkt widzenia mówił Rz Jarosław Gowin. Wypowiedź Gowina: "Dziecko rozwija się naprawdę dobrze i harmonijnie tylko wtedy, gdy ma ojca i matkę" także została uznana przez KPH w ich raporcie za mowę nienawiści. A jakim językiem mówi prezes KPH Robert Biedroń o swoich przeciwnikach? Na przykład narzeka na "faszystowsko-nacjonalistyczno-katolicki charakter nagonki na homoseksualistów".

 

 Pozostała część Raportu dostępna na stronie:

http://www.mamaitata.org.pl/raporty/przeciw-wolnosci-i-demokracji

    

Warszawa, dn. 14 stycznia 2015.


Oświadczenie Forum Kobiet Polskich
„Poważne zagrożenie dla zdrowia kobiet”


Forum Kobiet Polskich „Kobieta w Świecie Współczesnym”, skupiające 53 organizacje kobiece, zdecydowanie sprzeciwia się dopuszczeniu w Polsce tzw. antykoncepcji awaryjnej inaczej zwaną „dzień po” bez recepty.
Kontrowersyjna decyzja Komisji Europejskiej w tej sprawie, pozostawia krajom członkowskim UE prawo do własnej decyzji. Przedstawiciele Polski od początku zgłaszali odrębne stanowisko.

Pomimo wcześniejszej zapowiedzi ministra zdrowia, że środek ten, jako szkodliwy dla zdrowia kobiet, pozostanie w sprzedaży jedynie na receptę, rzecznik ministerstwa zdrowia  Krzysztof Bąk oświadczył, że środki te będą ogólnodostępne, gdyż Polska musi się dostosować do decyzji Komisji Europejskiej, co jest nieprawdą.
Doświadczenie dopuszczenia antykoncepcji postkoitalnej, nazywanej awaryjną w innych krajach, zwłaszcza w Ameryce Łacińskiej, wskazuje,  że stosowanie tego środka jest bardzo szkodliwe dla zdrowia kobiet. Tabletki te zawierają dużą ilość hormonu zwanego progestagenem, który zakłóca przebieg cyklu kobiecego. Dopuszczenie do wolnej sprzedaży takich preparatów powoduje, że wiele młodych kobiet, w tym dorastających dziewcząt, zażywa ten środek jako najłatwiej dostępny po każdym przygodnym współżyciu, czyli nawet kilka razy w ciągu miesiąca. Powoduje to dramatyczne zmiany hormonalne, które często pozostawiają ślad na całe życie. Następstwem jest rozregulowanie cyklu, wczesne poronienia i niepłodność. Duże dawki progestagenu mają wysoce niekorzystny wpływ na układ rozrodczy i gruczoły piersiowe (tkliwość i ból piersi, ból i świąd narządów płciowych, skurcze macicy, zespół napięcia przedmiesiączkowego, krwotok maciczny, obfite miesiączki, nieregularne krwawienia z pochwy) oraz na układ pokarmowy (bóle brzucha, nudności, wymioty, niestrawność, biegunka, refluks żołądkowo-przełykowy), a także na układ sercowo-naczyniowy, nerwowy i psychikę kobiet.
Środek ten niczego nie leczy. Jest stosowany przeciwko poczętemu dziecku i o ile zostało ono poczęte, blokuje mu możliwość dalszego rozwoju i powoduje bardzo wczesne poronienie. Może być stosowany nawet do 5 dni po kontakcie seksualnym, ale zdarza się, że nie jest skuteczny. Może wówczas powodować uszkodzenia płodu.

Niepłodność staje się w Polsce chorobą społeczną. Chorym kobietom, które mają problemy z poczęciem lub są bezpłodne, nie oferuje się specjalistycznego leczenia, a jedynie program „in vitro”.

Środek ten, ze względu na swoje wczesnoporonne działanie oraz szkodliwość dla zdrowia prokreacyjnego kobiet i ich dzieci, w ogóle nie powinien być dopuszczony. Decyzja o sprzedawaniu go bez recepty jest działaniem na rzecz wielkich kompanii farmaceutycznych, które mają na celu zwiększenie osiąganych zysków. Jest także wyrazem współpracy ministerstwa zdrowia z radykalnymi organizacjami feministycznymi o bardzo kontrowersyjnych poglądach, nie akceptowanych przez większość społeczeństwa.
               
                W imieniu Forum Kobiet Polskich
                Ewa Kowalewska – Prezes FKP
               

                Anna Lisiewicz – Sekretarz FKP.

List o zagrożeniach naszej wiary

 

1. W liście apostolskim „Porta fidei”, ogłaszającym Rok Wiary, papież Benedykt XVI pisze o głębokim kryzysie wiary, który „dotknął wielu ludzi” (PF 2). Niewątpliwie o kryzysie takim możemy mówić również w Polsce, której nie omija kryzys cywilizacji zachodniej, a w jego ramach – kryzys chrześcijaństwa. Z pewnością u podstaw tego kryzysu leży m.in. powszechny relatywizm, odrzucający istnienie wartości absolutnych i niezmiennych w każdej dziedzinie ludzkiego życia, zwłaszcza zaś na płaszczyźnie moralnej i religijnej. Prowadzić on może do przekonania o równości wszystkich religii czy systemów moralnych oraz do wyborów opartych na zasadach demokratycznych czy na subiektywnym przekonaniu, nie zaś na racjach obiektywnych i metafizycznych czy objawionych, a w konsekwencji do porzucenia chrześcijaństwa. Sprzyja temu dość powszechne dziś, także w naszym kraju, negatywne nastawienie do chrześcijaństwa, a nawet otwarta walka z nim.
Nierzadko jednak wyznawca Chrystusa staje w obliczu zagrożeń wiary, z których zdaje sobie sprawę w zbyt małym stopniu, a które ostatecznie także mogą zakończyć się poważnym kryzysem wiary.

2. Główne zagrożenie dla chrześcijańskiej wiary stanowią sekty. Społeczna wiedza dotycząca związanego z nimi zagrożenia wciąż jest zbyt mała. Bierze się to m.in. z faktu, że nie wszystkie sekty mają charakter religijnych związków wyznaniowych i często chowają się za szyldami grup realizujących cele inne niż religijno-kultyczne. Tymczasem w Polsce, według niektórych obliczeń, działa ok. 300 sekt, do których należy od 100 do 300 tys. ludzi, a ich wpływom ulegać może nawet ok. 1 mln osób. Z pewnością do nich trafia część spośród kilkunastu tys. osób, które rocznie uznaje się w Polsce za zaginione.
Sekty są bez wątpienia problemem nie tylko dla ludzi wierzących, ale także dla struktur władzy państwowej i organów ścigania w Polsce, które w dużym stopniu pozostają bezradne wobec tego zjawiska lub też go nie dostrzegają. Za najbardziej niebezpieczny uznaje się fakt, że wiele sekt działa w Polsce w sposób legalny jako zarejestrowane związki wyznaniowe. O ile proces rejestracji przebiega u nas wyjątkowo łatwo w porównaniu z innymi krajami, o tyle samo wyrejestrowanie związku jest praktycznie niemożliwe.
Na temat sekt powiedziano już sporo; co roku, zwłaszcza w okresie przedwakacyjnym, prowadzone są ogólnospołeczne kampanie, uwrażliwiające na ten problem, który jednak mimo to nie zmniejsza się. Zdecydowana większość sekt ma charakter destrukcyjny. Ich ofiarami stają się przede wszystkim ludzie młodzi, zwłaszcza pochodzący z rodzin rozbitych lub patologicznych, niedojrzali emocjonalnie i osobowościowo, naiwni, często bez zdolności do krytycznej oceny rzeczywistości, odczuwający brak miłości i akceptacji, łatwo więc ulegający technikom psychomanipulacyjnym i werbunkowym. W sidła sekt wpadają zarówno ludzie o płytkiej religijności czy religijnie obojętni, jak i podchodzący do religii w sposób emocjonalny, poszukujący nowych i głębszych doznań i przeżyć duchowych.
Popularność sekt wiąże się zwykle z kryzysem prawdziwej religii, wykorzystywanym perfekcyjnie przez wzmożoną aktywność misyjną tych grup. Głoszone przez nie hasła mają spektrum znacznie szersze, niż tylko religijne; od satanistycznych przez ezoteryczno-okultystyczne po terapeutyczne, ekologiczne, charytatywne i inne. Nierzadko działają pod przykrywką wielkich religii Wschodu, jak buddyzm czy hinduizm, ale równie dobrze mogą być aktywne jako szkoły sztuk walki, filozofii czy medytacji wschodnich, ćwiczeń fizycznych, głównie jogi, ośrodki medycyny niekonwencjonalnej, a nawet szkoły języków obcych. Działanie grup destrukcyjnych jest zwykle podobne: wyrwanie wyznawcy z dotychczasowego środowiska, przede wszystkim rodzinnego, „pranie mózgu”, wykorzystywanie psychiczne, moralne, finansowe, a nawet fizyczne; ubezwłasnowolnienie, demoralizacja. Efektem tego jest totalna destrukcja człowieka, skutkująca trwałym urazem psychicznym.  
W wymiarze, który można by określić jako religijny, sekta uznaje oferowaną przez siebie drogę zbawienia jako jedyną, przypisuje sobie monopol na prawdę objawioną i na moralność, często o charakterze perwersyjnym czy nawet dewiacyjnym. Sekty o proweniencji dalekowschodniej głoszą idee samozbawienia, rozumianego jako wyzwolenie czy oświecenie, o charakterze naturalistycznym, a więc ostatecznie ateistycznym. W skrajnych przypadkach sekty, głównie o charakterze satanistycznym, wypowiadają walkę chrześcijaństwu, nie stroniąc od bluźnierstw, profanacji i dewastacji, w sferze kultycznej posuwając się nawet do rytualnych zabójstw.

3. Jest także inna sfera duchowych zagrożeń, mogących prowadzić do utraty wiary, a nawet stanowić bramę do sekty. Sferę tę można określić ogólnie mianem okultyzmu, czyli doktryny i praktyki opierających się na tajemnej wiedzy i magicznym działaniu. Wyraża się on dziś w uprawianiu magii, wróżbiarstwa, czarów, astrologii i jasnowidztwa, w organizowaniu seansów spirytystycznych, w wierze w skuteczność amuletów i talizmanów, w opieraniu się na przepowiedniach i horoskopach. Takie praktyki nie są tylko niewinną zabawą; potwierdza to chociażby fakt, że Polacy wydają na nie rocznie ok. 2 mld złotych, co swoją drogą świadczy, iż stoi za nimi potężny biznes, lansujący też określoną modę na tego rodzaju zachowania. Praktyki okultystyczne, których ofiarami są już nie tylko ludzie młodzi, mogą być sferą działania złego ducha i prowadzić do zniewoleń, a nawet opętań, których ilość w Polsce systematycznie rośnie, jak dowodzą tego świadectwa egzorcystów.
Motywy, które skłaniają ludzi do zainteresowania okultyzmem i magią, mogą być różne: od zwykłej ciekawości, usiłowania przeniknięcia zasłony przyszłości, pragnienia mocnych wrażeń, poprzez poszukiwanie zdrowia czy odpowiedzi na nurtujące pytania, aż po ewidentną chęć szkodzenia innym i czynienia zła z premedytacją. Niewątpliwie, obok szarlatanów zbijających kapitał na ludzkiej naiwności i ignorancji, mamy tu do czynienia także z grupami czy instytucjami, w tym politycznymi i finansowymi, którym zależy na odciągnięciu człowieka od Chrystusa i Kościoła.
To, co tajemnicze, nieznane i pozornie cudowne, łatwo wciąga, zwłaszcza jeżeli wiążą się z tym obietnice powodzenia, szczęścia, oświecenia czy zdrowia. Prowadzi to do mniej lub bardziej uświadomionego nasączania własnej religii elementami synkretycznymi, obcymi dla niej, stopniowo ją rozwadniając i zamieniając w magię.
Szczególnie niebezpieczne i niepokojące jest oswajanie dzieci z okultyzmem. Rynek nasycony jest dziś niezliczoną ilością zabawek, gier, publikacji książkowych przesyconych wątkami fantastycznymi o charakterze nie tylko okultystycznym, ale nawet demonicznym. Przyczynia się to z pewnością do banalizowania zła, oswajania z nim, zacierania granic między dobrem i złem, co może być pierwszym krokiem do zainteresowania niebezpiecznymi praktykami pseudoreligijnymi, a nawet satanizmem. Zarówno bowiem fascynacja złem, jak i lekceważenie go, prowadzić mogą wprost do uzależnienia od niego.

4. Nie chcemy popadać w obsesję zła ani dostrzegać go wszędzie; nie jest też naszym celem określanie jako szatańskie wszystkiego, co wywodzi się spoza kulturowych i religijnych granic chrześcijaństwa; także tego, co wykracza poza zakres nauki Kościoła. Dzieje naszej religii obfitują bowiem w doświadczenia dialogu międzyreligijnego oraz tzw. inkulturacji i akomodacji, tj. przyjmowania do chrześcijaństwa różnych elementów i wartości tkwiących w religiach niechrześcijańskich i w ukształtowanych pod ich wpływem kulturach. Religie te także są wyrazem poszukiwania człowieka przez Boga i Boga przez człowieka; postrzeganie ich jako dzieła czy narzędzia szatana byłoby sprzeczne zarówno z doświadczeniem, jak i z nauką Kościoła, który od Soboru Watykańskiego II dostrzega w nich autentyczne pierwiastki prawdy, dobra i świętości, nawet jeśli dziś jesteśmy świadkami bolesnych zjawisk fanatyzmu religijnego, skutkującego prześladowaniem chrześcijan w wielu częściach świata, szczególnie w krajach Azji i Afryki. Należy wszakże odróżnić religię od powołującej się na nią sekty, co nie dla każdego jest możliwe.
Celem naszym jest wezwanie do ostrożności i roztropności; do odpowiedzi na pytanie, czy zawsze jesteśmy w stanie odróżnić człowieka uczciwego od szarlatana, sport od jego filozoficznego czy religijnego zaplecza. Niejeden guru czy „cudotwórca”, przekonany o własnej wszechmocy, popada w pychę, stając się bardziej z tego powodu narzędziem złego ducha, niż ze względu na wykonywane praktyki.
Sytuacja, o której mówimy, nie jest niczym nowym w Kościele. Szczególnie bliską analogię do współczesności znaleźć możemy  w chrześcijaństwie pierwszych wieków, które rozwijało się w pogańskim świecie Cesarstwa Rzymskiego, będącego tyglem wszelkiego rodzaju politeistycznych religii, sekt, prądów filozoficznych, misteriów. Tworzyły one złożoną mozaikę wierzeń, przesyconą elementami magii i ezoteryzmu. Chrześcijaństwo nie tylko przetrwało w tych warunkach, zachowując swą integralność w stanie nienaruszonym, ale rozprzestrzeniło się na całe Imperium dzięki wierze swych wyznawców. Jak wówczas, tak i dziś, chrześcijanin staje bowiem wobec wyboru: dobra lub zła, prawdy lub fałszu, Chrystusa lub fikcyjnych bóstw czy nawet złego ducha.
Istotą chrześcijaństwa jest wiara w Jezusa Chrystusa  jako Wcielonego Boga, który przyniósł ludzkości pełnię Bożej prawdy oraz dokonał dzieła odkupienia i zbawienia ludzi wszystkich czasów. W Nim więc jest pełnia prawdy i pełnia Bożej łaski. On jest jedynym Pośrednikiem między Bogiem i człowiekiem, jedyną Drogą do Ojca; On jest pełnią i wzorem życia religijnego. Wywodząca się od Niego religia, uobecniona w Chrystusowym Kościele, jest religią najdoskonalszą i w pełni zbawczą. Jest więc nie do pogodzenia z chrześcijaństwem szukanie jakiejkolwiek namiastki życia religijnego poza Chrystusem i Kościołem, ponieważ nie da się połączyć Ewangelii z tajemną pseudowiedzą, sakramentalnej działalności Kościoła z magią, wiary w zmartwychwstanie z wiarą w reinkarnację. Takie zachowanie nie ma nic wspólnego z chrześcijaństwem i de facto stawia człowieka poza Kościołem. Chrześcijanin, kierując się wskazaniami własnej wiary, zdecydowanie odrzuca wszystko, co jest z nią sprzeczne lub co jej zagraża. Katechizm Kościoła Katolickiego stwierdza jednoznacznie: „Należy odrzucić wszystkie formy wróżbiarstwa: odwoływanie się do Szatana lub demonów, przywoływanie zmarłych lub inne praktyki mające rzekomo odsłaniać przyszłość. Korzystanie z horoskopów, astrologia, chiromancja, wyjaśnianie przepowiedni i wróżb, zjawiska jasnowidztwa, posługiwanie się medium są przejawami chęci panowania nad czasem, nad historią i wreszcie nad ludźmi, a jednocześnie pragnieniem zjednania sobie ukrytych mocy. Praktyki te są sprzeczne ze czcią i szacunkiem – połączonym z miłującą bojaźnią – które należą się jedynie Bogu. Wszystkie praktyki magii lub czarów, przez które dąży się do pozyskania tajemnych sił, by posługiwać się nimi i osiągać nadnaturalną władzę nad bliźnim – nawet w celu zapewnienia mu zdrowia – są w poważnej sprzeczności z cnotą religijności. Praktyki te należy potępić tym bardziej wtedy, gdy towarzyszy im intencja zaszkodzenia drugiemu człowiekowi lub uciekanie się do interwencji demonów. Jest również naganne noszenie amuletów. Spirytyzm często pociąga za sobą praktyki wróżbiarskie lub magiczne. Dlatego Kościół upomina wiernych, by wystrzegali się ich” (2116-2117). 
Każdy człowiek jest wolny, także w zakresie swego życia religijnego. Może wybrać Chrystusa lub Go odrzucić; może wybrać Kościół lub sektę. Nie może jednak uniknąć odpowiedzi na pytanie, w imię czego i w zamian za jaką wartość może Chrystusa odrzucić. Chrześcijaństwo ma do zaoferowania daleko więcej niż jakakolwiek inna religia czy sekta, jednak trzeba chcieć je bardziej dogłębnie poznać, by dostrzec ukryte w nim skarby. Uniemożliwiają to powszechne dziś ignorancja, obojętność, znudzenie i rutyna, ale także ludzkie poczucie samowystarczalności i rozumienie wolności jako niezależności od wszystkiego, zwłaszcza zaś od Boga.

5. Gilbert Keith Chesterton pisał: „Kiedy człowiek przestaje wierzyć w Boga, może uwierzyć we wszystko”. Rozwojowi opisywanych zagrożeń sprzyja pustka duchowa, będąca efektem powszechnej dziś i programowej laicyzacji i sekularyzacji, deprecjonowania chrześcijaństwa w przestrzeni publicznej, zaniedbań w zakresie wychowania do wiary, dokonującego się w rodzinie, a także niedomagań duszpasterstwa. Ludzie, zwłaszcza młodzi, łudzą się, że w sekcie znajdą to, czego brak im w rodzinie i w Kościele. Sekta chętnie udziela odpowiedzi na pytania, na które nie odpowiadają rodzice czy Kościół. Brak oparcia w rodzinie, brak perspektyw, oddalenie od Kościoła i życia parafialnego, osłabienie wiary, to sytuacje sprzyjające agresywnej aktywności sekt.
Najlepszy sposób na uniknięcie wszelkiego rodzaju zagrożeń wiary to właściwie prowadzone duszpasterstwo i wychowanie w rodzinie, formujące dojrzałą i rozumnie uzasadnioną wiarę oraz postawy życiowe oparte na chrześcijańskiej hierarchii wartości. Niezbędne są zarówno propagowanie kompetentnej wiedzy o sektach czy okultyzmie, zwłaszcza na katechizacji, jak i rzeczowa apologia chrześcijaństwa, polegająca nie tylko na obronie przed zarzutami, ale także na racjonalnym uzasadnieniu wiary w Chrystusa oraz na wykazywaniu wartości i wyższości chrześcijaństwa nad innymi religiami.
Pomocą służą nam Centra Informacji o Nowych Ruchach Religijnych i Sektach (w tym dominikańskie), a także ośrodki i specjalistyczne poradnie prowadzone w niektórych diecezjach, parafiach czy wspólnotach zakonnych, przygotowane, aby zająć się profesjonalnym poradnictwem i udzielić stosownej pomocy.   

W imieniu Komitetu ds. Dialogu z Religiami Niechrześcijańskimi KEP
bp Romuald Kamiński


         •  List o zagrożeniach wiary 
         •  Przeciw wolności i demokracji Strategia polityczna lobby LGTB w Polsce i na świecie: cele, narzędzia, konsekwencje  
         •  Zagrożenie tabletką "dzień po" 
         •  Finansowe mity o Kościele 

Powered by Agencja VSP